Udałem się prosto pod liceum. Myślę, że było już grubo po 14.00. Żadna klasa nie miała zajęć już wtedy . Czekałem aż odezwie się Boguś. W końcu dał znać. Przylazł jakieś 15 minut później . Poszliśmy na chwilę do żelaźniaka przechodząc przez drzwi szklane z jakimś plakatem, na którego nie zwróciłem uwagi . Wypiliśmy po piwku opowiadając o tym co na studiach i w ogóle jak się powodzi od Woodstocku. Nie lubię monotonii i bezczynności. Chętnie bym pouczestniczył na jakieś imprezie. Dobrze byłoby coś takiego zrealizować. Przecież wiadomo…jest chęć, jest realizacja. Podzieliłem się propozycją zorganizowania jakieś imprezy, spotkania…whatever. Niestety Boguś nie był zainteresowany, a właściwie był , ale nie miał czasu. Miałem zamiar widzieć się jeszcze z Longerem, także pomyślałem sobie, że jeszcze mu przekażę tę propozycję. Bogusław miał jeszcze gdzieś wyjechać czy coś w ten deseń, także długo nie siedział. Nic. Praktycznie wszyscy ludzie z Międzychodu byli obłożnie zajęci. Busa miałem dopiero po 17.00 i ogólnie jedyną alternatywą na ten czas był Longer. Wziąłem nogi za pas i polazłem po niego . W przeciwieństwie do ubiegłej jesieni ta była całkiem przyjemna i ciepła. Pojawiłem się pod blokiem wspomnianego osobnika i zadzwoniłem do domofonu. Wyszedł parę minut później.

Skierowaliśmy się na stanicę, gdzie gadaliśmy na temat studiów w Poznaniu i tego co się tam dzieje . Nieomieszkałem wspomnieć na temat spotkań pod mostem św. Rocha i klimaciarzy na roku. Przekazałem Longeriusowi wszystkie materiały pomocnicze, które mi nie były już potrzebne, a mu mogły się w przyszłości przydać. Ja również dowiedziałem się dosyć ciekawej rzeczy. W listopadzie albo grudniu odbyć się miał koncert w międzychodzkim klubie Zodiak, który na dzień dzisiejszy już nie istnieje. Grać miał międzychodzki zespół punkowy o nazwie „ Kubuś Rozprówacz” . W ogóle to chyba sam to obczaje, spróbuje dowiedzieć się jakiś szczegółów na ten temat. Myślę, że się na ten koncert przejadę do Międzychodu, tylko będę musiał znaleźć jakiś nocleg. To dosyć istotne. Ogólnie z tego co widzę dosłownie po sierpniu wszystko jakby zamarło. Żadnych spotkań w kameralnej grupie, koncertów, cokolwiek. Do domu odjechałem jakoś koło 17.00 tak jak było to wtedy w planach.